Kto będzie królową Lahti?

W przyszłym sezonie odbędą się mistrzostwa świata w narciarstwie klasycznym w Lahti, gdzie impreza tej rangi wraca po 16 latach. Jednak już teraz eksperci zastanawiają się która z biegaczek zostanie królową imprezy. W Lahti królowała Kowalczyk, w Oslo i Val di Fiemme Bjoergen, w Falun prym wiodła Johaug, która zdobyła jednak tylko dwa indywidualne złote medale. Kto będzie dominować w Lahti? Przedstawiamy główne faworytki.

Złote śnieżynki trafią znów do Johaug? Źródło: langrenn.com

Złote śnieżynki trafią znów do Johaug? Źródło: langrenn.com

Continue reading

Wielkie powroty cz.2 – Kikkan Randall

Amerykańskiej biegaczki i przyjaciółki Justyny Kowalczyk nikomu przedstawiać nie trzeba. Już ponad trzydziestoletnie zawodniczka postanowiła zostać mamą, cel został zrealizowany w trakcie poprzedniego sezonu. Mimo zmiany rodzinnej sytuacji Amerykanka ani myśli kończyć karierę, chce wrócić i startować co najmniej do IO w 2018 roku.

Najlepsza sprinterka globu. Źródło: skitrax.com

Najlepsza sprinterka globu. Źródło: skitrax.com

Kikkan to bardzo dobra sprinterka, która jednak często miała problem by udowodnić swoją wartość na wielkich imprezach. Jedyny indywidualny medal mistrzostw świata wywalczyła jako bardzo młoda zawodniczka w Libercu w 2009 roku – została wicemistrzynią globu w sprincie stylem dowolnym. Późniejsze imprezy nie przyniosły jej już indywidualnych sukcesów, problem miała często nawet z awansem do półfinałów.

Pomimo braku medali Kikkan jest utytułowaną zawodniczką – w swojej kolekcji ma 11 zwycięstw w zawodach Pucharu Świata, wszystkie w sprincie stylem klasycznym, trzy małe Kryształowe Kule za sezony 2011/2012, 2012/2013 oraz 2013/2014. Amerykanka to również 3 zawodniczka Klasyfikacji Generalnej Pucharu Świata w sezonie 2012/2013. To właśnie ten sezon był dla niej najlepszy w karierze, na podium stanęła wtedy nawet w biegu dystansowym, a Tour de Ski ukończyła w pierwszej dziesiątce. W Val di Fiemme wywalczyła wtedy złoto mistrzostw świata w sprincie drużynowym, w duecie z Jessicą Diggins.

Amerykańska radość nie zna granic. Źródło: fasterskier.com

Amerykańska radość nie zna granic. Źródło: fasterskier.com

Randall to prawdopodobnie największa przegrana Igrzysk Olimpijskich w Soczi. Amerykanka była świetnie przygotowana do sezonu, była faworytką olimpijskiej rywalizacji w spricie stylem dowolnym. Rok wcześniej wygrała nawet próbę przedolimpijską na trudnej trasie. Tymczasem gdy przyszło co do czego Randall odpadła w ćwierćfinale. Jeszcze po IO była w stanie wygrywać sprinty.

Sezon 2014/2015 okazał się dla Randall najsłabszy od lat – przed mistrzostwami w Falun ani razu nie stanęła na podium zawodów Pucharu Świata, nie ukończyła Tour de Ski, a w generalce zajęła dopiero 43 miejsce. Na MŚ nie dostała nawet szansy startu w sprincie drużynowym, w którym dwa lata wcześniej została mistrzynią globu.

Po mistrzostwach wskoczyła jednak na podium – w fińskim Lahti była trzecia w sprincie. Randall do rywalizacji powróci już na początku sezonu, a jej głównym celem będzie medal mistrzostw globu. W Lahti wszystko powinno Amerykance sprzyjać – aż trzykrotnie kończyła tam pucharowe zawody na podium, dwukrotnie zwyciężała. Być może w przyszłym roku Randall powtórzy swój sukces, być może pobiegnie również w silnej sztafecie 4x5km i pomoże swoim koleżanką wywalczyć medal.

Randall przegoni wreszcie swoje demony i na wielkiej imprezie zwycięży w ulubionej konkurencji?

Wielkie powroty cz.1 – Aino Kaisa Saarinen

Ostatni sezon bez mistrzowskiej imprezy był dla wielu zawodniczek okazją do urodzenia dziecka czy zrobienia sobie rocznej przerwy od sportu. Matkami zostało kilka wybitnych biegaczek – Marit Bjoergen, Kikkan Randall, Aino Kaisa Saarinen, Katja Visnar czy Claudia Nystad. Wrócą one do rywalizacji w przyszłym sezonie. Pochylamy się nad sylwetkami Randall i Saarinen, które w Lahti powinny walczyć o medale mistrzostw globu.

Finka długo czekała na indywidualne złoto Źródło: zimbio.com

Finka długo czekała na indywidualne złoto Źródło: zimbio.com

Aino Kaisa Saarinen to jedna z najstarszych zawodniczek – biegaczka w lutym skończyła 37 lat. Finka specjalizuje się w biegach stylem klasycznym. Mimo, iż jako zawodniczka z krajów skandynawskich szybko rozpoczęła swoją przygodę z biegami narciarskimi na wielki indywidualny sukces musiała czekać do sezonu 2008/2009. Pomimo tego, iż w poprzednich latach wygrywała już zawody Pucharu Świata indywidualnie, podczas mistrzostw świata w Obersdorfie, Sapporo ani podczas igrzysk w Turynie nie stanęła nawet na najniższym stopniu podium.

W Sapporo świetnie za to Saarinen spisała się w zawodach drużynowych. W duecie z wielką Virpi Kuitunen zdobyła złoto w sprincie drużynowym oraz poprowadziła do triumfu fińską sztafetę 4x5km.

Sezon 2008/2009 był najlepszym w karierze, wtedy już 30 letniej zawodniczki. Od początku pucharowej rywalizacji Saarinen walczyła o Kryształową Kulę, po drodze notując 2 miejsce w Tour de Ski oraz wygrywając najwięcej biegów w karierze. przed rozpoczęciem mistrzostw świata w Libercu Finka była liderką Pucharu Świata i faworytką do walki o złote medale. Faworytka nie zawiodła i z Czech wróciła z trzema złotymi i jednym brązowym medalem. Indywidualnie osiągnęła największy sukces w karierze – zdobyła złoty medal na swoim koronnym dystansie 10 km stylem klasycznym, brąz wywalczyła w biegu łączonym. Mistrzynią globu Saarinen została ponownie w duecie z Kuitunen oraz w biegu sztafetowym. Droga do Kryształowej Kuli wydawała się prosta, jednak Finkę zmogła choroba i rywalizację w Pucharze Świata zakończyła na trzecim stopniu podium.

W olimpijskim sezonie 2009/2010 ośmiokrotnie wchodziła na podium zawodów Pucharu Świata oraz ukończyła Tour de Ski na czwartym miejscu. W Vancuwer wywalczyła jednak tylko jeden, indywidualny brązowy krążek w biegu na 30 km stylem klasycznym. Sukces powtórzyła rok później na mistrzostwach świata w Oslo, tym razem na dystansie 10km klasykiem. Jednak sezon przed mistrzostwami był fatalny dla Finki, nie wchodziła na podia zawodów, nie weszła do pierwszej dziesiątki Tour de Ski i nie liczyła się w walce o Kryształową Kulę.

Sezony 2011/2012 i 2012/2013 były fatalne w wykonaniu Saarinen, wielu widziało w niej już startą mistrzynię, która nie wiedziała kiedy powinna zejść ze sceny. Finka szukała pomocy nawet u Justyny Kowalczyk, proponując Polsce utworzenie wspólnego biegowego teamu pod wodzą Aleksandra Wieretelnego. Finka od sezonu 2010/2011 do dziś ani razu nie stanęła na podium zawodów Pucharu Świata. Apogeum złej formy były mistrzostwa świata w Val di Fiemme, podczas których trenerzy nie dali jej szans startu w biegach drużynowych. Finka pobiegła tylko raz, na dystansie 30km stylem klasycznym była 17, tracąc prawie 4 minuty do zwyciężczyni biegu.

Z Soczi Saarinen znów wracała uśmiechnięta. Źródło: rossignolskiego.fi

Z Soczi Saarinen znów wracała uśmiechnięta. Źródło: rossignolskiego.fi

Przed Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi Finka zapowiadała, że chce walczyć o medale. Kibice zadawali pytanie „Saarinen z czym do ludzi?”. Doświadczona zawodniczka miała się jednak czym popisać. Imprezę rozpoczęła od rewelacyjnego piątego miejsca w biegu łączonym, w którym po raz pierwszy od trzech lat naprawdę dobrze pobiegła stylem dowolnym – bieg przegrała dopiero przed finiszem. Jeszcze lepiej było w biegu na koronnym dystansie Finki – 10 km klasykiem. Mimo iż bieg zaczęła słabo wciąż poprawiała swoją pozycję, ostatecznie finiszując na czwartym miejscu, do medalu tracąc tylko 3 sekundy. Świetna forma weteranki zapewniła za to jej drużynie dwa srebrne medale – w sprincie drużynowym i biegu sztafetowym.

Przygotowania do kolejnego sezonu zaburzyła Fince kontuzja. Zawodniczka złamała stopę i na początku sezonu miała bardzo duże problemy ze swoją formą, do udanych mogła zaliczyć jedynie jeden pucharowy start – czwarte miejsce w biegu na 10 km stylem klasycznym w Toblach.

Mimo słabego sezonu Finka dobrze przygotowała się do imprezy mistrzowskiej w Falun – dzięki rewelacyjnej postawie Saarinen na pierwszej zmianie sztafety 4×5 km Finki wywalczyły brązowy medal. Indywidualnie stara mistrzyni zajęła siódme miejsce w biegu na 30 km klasykiem.

W 2017 roku w fińskim Lahti odbędą się mistrzostwa globu w biegach narciarskich. Saarinen wie jak ważny dla zawodniczki jest start we własnej ojczyźnie – w 2001 roku mistrzostwa również rozegrano w tej fińskiej miejscowości, a młoda zawodniczka miała okazję wystartować w sprincie stylem dowolnym. Obecnie Finka najprawdopodobniej skupi się na biegach dystansowych. Największą szansą na świetny, być może medalowy rezultat powinien być dla Saarinen bieg na dystansie 10 km stylem klasycznym. Jeśli Aino-Kaisa będzie w dobrej formie, podobnie jak w Soczi powinna pobiec również w sprincie drużynowym klasykiem oraz sztafecie.

Saarinen wróci w wielkim stylu? 

Czarna Jessica?

Jessica Diggins pokazała w ostatnim sezonie, że rośnie w siłę i w kolejnych latach może stać się gwiazdą biegów narciarskich. Amerykanka może okazać się czarnym koniem kolejnego sezonu, w którym odbędą się mistrzostwa świata w Lahti.

Diggins rusza na podbój biegowego świata! Źródło: nordic.usskiteam.com

Diggins rusza na podbój biegowego świata! Źródło: nordic.usskiteam.com

Zawodniczka z USA szerszej publiczności zaprezentowała się w już w sezonie 2010/2011, gdy w jedynym pucharowym starcie odpadła w kwalifikacjach sprintu stylem dowolnym. Postępy Amerykanka czyniła jednak nader szybkie – już w kolejnym roku startowała w prawie połowie pucharowych biegów, zajmując 34 lokatę w sezonie. Jessica po drodze zaliczyła bardzo udane występy – była między innymi szósta w sprincie łyżwą w Moskwie oraz piąta na 10km stylem klasycznym w Rybińsku. Ponadto na wysokim 15 miejscu zakończyła mini tour Pucharu Świata wieńczący sezon.

W kolejnym roku Diggins regularnie już startowała w zawodach Pucharu Świata, między innymi notując pierwszy w karierze start w cyklu Tour de Ski. Mimo, iż biegaczka nie poprawiła najlepszej lokaty z poprzedniego sezonu, świetnie zaprezentowała się na mistrzostwach świata we włoskim Val di Fiemme.  Amerykanka wraz z Kikkan Randall wywalczyła złoty medal w drużynowym sprincie stylem dowolnym, w którym zaimponowała kibicom pokonując jeden z podbiegów mimo złamanego kijka. Równie dobrze Amerykanki spisały się w biegu rozstawnym, drużyna która dwa lata wcześniej w Oslo zajęła ledwie 9 lokatę w Val di Fiemme wskoczyła na czwarte miejsce, pokonując choćby team z Finlandii .

W kolejnym roku Amerykanka znów poprawiła swoje pucharowe osiągnięcie, zajmując w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata 20 lokatę. Najlepszy wynik w sezonie, czyli piąte miejsce w sprincie stylem dowolnym Jessica wywalczyła na Polanie Jakuszyckiej. Amerykanka ponownie wystartowała w Tour de Ski, gdzie zajęła 13 miejsce. Zadebiutowała również na IO w Soczi, gdzie indywidualnie zajęła ósme miejsce  w biegu łączonym.

W sezonie 2014/2015 mimo, iż w Pucharze Świata nie zanotowała progresu, wycofała się nawet z Tour de Ski wywalczyła najcenniejszy indywidualny laur w swojej karierze – srebrny medal mistrzostw świata na dystansie 10km stylem dowolnym. Mimo, iż szwedzka rywalizacja przebiegała w kuriozalnych okolicznościach – najlepsze z biegaczek biegły w fatalnych warunkach medal Jes nie był fartem. Dobrą formę biegaczka potwierdziła w sztafecie 4x5km, gdzie biegnąc na ostatniej zmianie z szóstej lokaty przeskoczyła na czwartą, pokonując między innymi Sylwię Jaśkowiec.

Pisząc o karierze Diggins do sezonu 2014/2015 nie można nie wspomnieć o wielkim mankamencie Amerykańskiej zawodniczki. O ile w stylu dowolnym Diggins spisywała się świetnie, prezentowała bardzo dobrą technikę i osiągała coraz lepsze wyniki, o tyle w stylu klasycznym spisywała się często wręcz dramatycznie. Ani razu nie udało jej się nawet awansować do pierwszej trzydziestki pucharowej rywalizacji w sprincie stylem klasycznym. Na dystansie klasykiem również radziła sobie bardzo przeciętnie, co uniemożliwiało jej zajmowanie wysokich lokat w tourach Pucharu Świata.

W poprzednim sezonie wiele się jednak zmieniło. Diggins stała się bardzo dobrą, wręcz wszechstronną zawodniczką. Już w pierwszym biegu sezonu w Kussamo pokonała jeden ze swoich demonów – zajęła 25 miejsce w sprincie stylem klasycznym.

Jessica Diggins udowodniła, że Norweżki da się pokonać! (źródło - rantsport.com)

Jessica udowodniła, że Norweżki da się pokonać! Źródło – rantsport.com

Wraz z biegiem sezonu rosła forma Amerykanki, która świetnie spisała się w Tour de Ski. W cyklu Diggins zajęła 10 miejsce, po drodze wygrała jednak, po raz pierwszy w karierze bieg Pucharu Świata na dystansie 5km stylem dowolnym. Dzięki temu osiągnięciu Amerykanka była jedyną obok Szwedki Nilsson i Finki Parmakoski biegaczką, która w pucharowym starcie zdołała pokonać norweskie biegaczki.

Bardzo dobre wyniki Jessica notowała na wszystkich etapach, zajęła nawet 12 miejsce w biegu na 15km stylem klasycznym. Pod koniec stycznia Amerykanka ponownie weszła na podium Pucharowych zawodów – zajęła trzecie miejsce w Nowym Meście w biegu na 10 km łyżwą.

Rewelacyjna passa Diggins zaczęła się w połowie lutego w szwedzkim Falun. Amerykanka zanotowała 5 miejsce w biegu na 5km stylem klasycznym, pokonując między innymi Justynę Kowalczyk, była też czwarta na dystansie 10km stylem dowolnym.

20.02 Diggins wywalczyła drugie miejsce w spricie stylem dowolnym w Lahti, na trasie przyszłorocznych mistrzostw globu! Później udała się do Kanady, by w prawie domowym Ski Tour Canada wywalczyć piąte miejsce, po drodze dwukrotnie stając na podium w sprincie łyżwą i biegu na 10 km stylem klasycznym!!!! Słaby klasyk nie doskwierał Jes na kanadyjskiej ziemi – pobiegła nawet w finale sprintu klasykiem.

W poprzednim sezonie Amerykanka, ledwie 25 letnia zdobyła ponad 1000 punktów, o ponad 800 więcej niż w poprzednim roku. Znajdująca się na wznoszącej fali Diggins już w kolejnym sezonie może poprawić swoją lokatę w klasyfikacji generalnej walczyć również będzie o medale mistrzostw świata. Nawet w indywidualnych konkurencjach biegaczka nie będzie bez szans. O medal powinna walczyć Jessica w sprincie stylem dowolnym oraz w biegu sztafetowym 4x5km, w którym w poprzednim sezonie dwukrotnie wprowadzała swoją drużynę, biegnąc na ostatniej zmianie na podium.

Bukmacherzy już wiedzą!

Mimo iż ostatni sezon ledwo dobiegł końca, a zawodnicy nadal rywalizują, choćby w narciarskich maratonach bukmacherzy przyjmują już zakłady na Tour de Ski w sezonie 2016/2017. W poprzednim sezonie w cyklu wygrała Therese Johaug, która na Alpe Cermis pokonała startującą z numerem jeden Quesberg o ponad dwie minuty. Norweżka jest więc zdecydowaną faworytką przyszłorocznych zawodów.

Therese znów wygra Tour de Ski? Źródło: emaze.com

Therese znów wygra Tour de Ski? Źródło: emaze.com

Co ciekawe na drugiej pozycji eksperci widzą powracającą po roku przerwy Marit Bjoergen, która w jak twierdziła stworzonym dla niej tourze wygrała tylko raz w sezonie 2014/2015. Jej wygrana nie pozostawiła jednak nikomu złudzeń – Norweżka wygrała aż 5 z 7 etapów zawodów. W najbliższym sezonie Marit jednak najprawdopodobniej w zawodach nie wystartuje. Czyniła tak od lat przed wielkimi imprezami. Po wygranym tourze w Falun odnotowała jeden z najsłabszych rezultatów z ostatnich mistrzowskich imprez – ze Szwecji wróciła tylko z jednym złotem za rywalizację indywidualną.

Zdecydowanie niedocenione zostały przez bukmacherów Krista Parmakoski z Finlandii oraz Jessica Diggin z USA, którą postawiono na równi z niemiecką sprinterką Denise Hermann! Parmakoski to numer cztery poprzednie sezonu. Finka zaliczyła szczególnie rewelacyjny finisz sezonu – na końcu wygrała nawet bieg Pucharu Świata. W poprzednich latach bardzo dobrze spisywała się w Tour de Ski – w latach 2011/2012, 2012/2013 i 2013/2014 finiszowała jako czwarta, Do historii przeszła jej walka w olimpijskim sezonie o trzecią lokatę z Heidi Weng.

Jessica Diggins jest zdecydowanie niedocenioną przez wielu ekspertów zawodniczką. Tymczasem ledwie 25 letnia biegaczka ma już w swojej kolekcji dwa medale mistrzostw świata – złoto w team sprincie zdobyte w Val di Fiemme wraz z Kikan Randall oraz srebro wywalczone dwa lata później na dystansie 10km stylem dowolnym w Falun. Poprzedni sezon wskazał, że forma Amerykanki rośnie – zawodniczka z USA aż pięciokrotnie wskakiwała na podium zawodów Pucharu Świata  wygrywając bieg na 5km stylem dowolnym. Mimo, iż Jes specjalizuje się w łyżwie udało jej się w ostatnim biegu sezonu wywalczyć trzecią lokatę na dystansie 10 km stylem klasycznym. Tour de Ski Diggins skończyła na 10 miejscu, jej celem był jednak start w Ski Tour Canada, w którym radziła sobie zaskakująco dobrze, nawet w sprintach klasykiem – zawody zakończyła na świetnym 5 miejscu.

Bukmacherzy mówią, ja mówię, powiedzcie i wy w komentarzach…