Justyna Kowalczyk

Pisać o naszej zawodniczce jest i łatwo i trudno. Powstało już tak wiele biografii Polskiej Królowej Nart i najlepszej biegaczki wszechczasów, że opisywanie pojedynczych sukcesów, wspominanie wszystkich zdobytych medali, wyliczanie osiągnięć, ilości osiołków, metod treningu mija się z celem.

Justyna od 2009 roku gromadzi mistrzowskie śnieżynki. Źródło: zimbio.com

Justyna od 2009 roku gromadzi mistrzowskie śnieżynki. Źródło: zimbio.com

Wspomnijmy lepiej o tym kim dla nas jest Justyna Kowalczyk? Przez lata stała się ikoną, dla wielu legendą, towarzyszką sobotnio-niedzielnych popołudni podczas których z zapartym tchem śledziliśmy poczynania naszej dzielnej dziewczyny z Kasiny Wielkiej, która toczyła nierówną walkę z norweskimi maszynami.

Polka to jedyna, obok Marit Bjoergen – której za uczciwego sportowca uznać nie możemy, ma w swojej kolekcji złoto olimpijskie, złoto mistrzostw świata, Kryształową Kule w każdej specjalności oraz wygraną w Tour de Ski. Kowalczyk to również jedyna zawodniczka w historii która zdobyła 5 Kryształowych Kul z rzędu. Oficjalnie ma ich cztery, ponieważ ta z roku 2011/2012 powędrowała do rąk norweskiej maszyny do wygrywania. Jednak Justyna Kowalczyk jak i jej kibice dobrze wiedzą kto był wtedy najlepszy na świecie, kto dominował i zdobył najwięcej punktów Pucharu Świata w jednym sezonie.

W oficjalnym dorobku Królowa Zimy ma 2 złote, 3 srebrne i 3 brązowe medale mistrzostw świata oraz 5 olimpijskich krążków (2 złota, 1 srebro, 2 brązy). Dorobek naszej zawodniczki powinien być jednak zdecydowanie większy ponieważ przez lata była najlepszą zawodniczką świata, która wśród zdrowych, nie dopingujących się biegaczek, dominowała na mistrzowskich imprezach, jak choćby w Vancuwer czy Oslo. O ile w Libercu Polka brązowy medal w biegu na 10 km stylem klasyczym przegrała z uczciwymi, zdrowymi zawodniczkami. O tyle w Kanadzie, podczas IO aż trzy złote medale wywalczyła, ta która przyjechała się czegoś nawdychać i wygrywać, czyli Bjoergen. Norweżka „wygrała” sprint klasykiem, bieg łączony oraz wywalczyła brąz na dystansie 10 km stylem dowolnym. O ile z dziesiątki Justyna nawet po przyszłej dyskwalifikacji Marit, która musi kiedyś nastąpić, medalu nie otrzyma, o tyle z pozostałych  biegów powymienia kolory swoich krążków. To Polka była najlepsza w sprincie, druga w biegu łączonym oraz pierwsza, tutaj na szczęście wygrała, na dystansie 30 km stylem klasycznym. Doliczając do tego czwarte miejsce w biegu na 10km Kowalczyk, podobnie jak w Libercu była Królową imprezy. Jeszcze większą dominację Polka zaprezentowała w stolicy Norwegii, czyli Oslo. Z kraju wikingów wróciła zła, smutna, zapłakana, nie wyjmowała nawet przez długi czas medali ze swojej walizki. Była najlepsza na świecie, pracowała więcej i ciężej od rywalek ale i tak wystarczyło tylko do dwóch srebrnych medali i brązu na dystansie 30 km. Kowalczyk wszystkie biegi przegrywała z biegaczkami stosującymi środki dopingujące. W biegu na 10km i łączonym musiała uznać wyższość Marit, na 30km niczym króliczek z reklamy biegła Johaug, która po takim dystansie nie złapała nawet zadyszki. Patrząc uczciwie to Polka z Oslo powinna wrócić z 3 złotymi medalami, jako wygrana wszystkich dystansów.

Na mecie w Val di Fiemme Justyna czeka na rywalk. Źródło: vancouversun.com

Na mecie w Val di Fiemme Justyna czeka na rywalk. Źródło: vancouversun.com

W Val di Fiemme, w 2013 roku już tak kolorowo jednak nie było, Polka zawaliła mistrzostwa już w pierwszym starcie. W sprincie klasykiem od rana wszystko układało się dla Justyny rewelacyjnie, najlepsze czasy w ćwieć i półfinale, wreszcie okazja do pokonania Bjoergen i upadek na początku finału, który kosztował pewny medal. Załamanie psychiczne spowodowało zmęczenie fizyczne i dopiero piątą lokatę w biegu łączonym, złymi nartami za to Polka przypłaciła srebro na 30 km klasykiem.

Jednak i tak, bez astmy z Włoch Kowalczyk wróciłaby z brązem za bieg łączony oraz złotem z dystansu 30km stylem klasycznym.

W Soczi Kowalczyk wydarła złoto i wywalczyła, pomijając chore zawodniczki, czwartą lokatę w biegu łączonym – Polka w tym starcie jednak upadła.

Również z ostatnich mistrzostw globu Kowalczyk powinna wrócić z indywidualnym medalem. W sprincie powinna była zając drugie miejsce tuż za Stinną Nilsson. Również ze sprintu drużynowego Polki powinny mieć srebro – przegrały z Norweżkami i Szwedkami.

Podsumowując rzeczywisty dorobek Justyny Kowalczyk to 10 medali mistrzostw świata, w tym 6 złotych, 2 srebrne i 2 brązowe krążki, medali olimpijskich ma Polka 5: 3 złote, 1 srebrny i 1 brązowy. W dorobku znajduje się również 5 Kryształowych Kul, 4 wygrane Tour de Ski oraz kilkanaście skradzionych przez chore astmatyczki pucharowych zwycięstw, ponad 10 w sezonie 2010/2011.